Odbierając głos: dramatyczna historia aborcji w Polsce

 

Dzisiaj jest naprawdę ważny dzień. Kolejny raz aborcja staje się gorącym tematem na mównicach sejmowych i w rozmowach na polskim Twitterze. Znowu słyszymy te same argumenty, znowu padają te same oskarżenia. Czemu to się ciągle powtarza? Przychodzi mi na myśl baner z jednego z protestów – „dlaczego wciąż muszę protestować w tej samej sprawie?” To pytanie robi się coraz bardziej uciążliwe. Zastanawiam się, ile razy jeszcze panowie będą dyskutować nad tym, czy kobiety mają prawo decydować o swoim ciele, i jak długo życie płodów będzie uznawane za ważniejsze od życia i praw kobiet. 

                                            Aborcja w Sejmie: pomysły partii politycznych na liberalizację przepisów -  rp.pl

Pytanie to jest szczególnie istotne w kontekście Polski międzywojennej, której postawa wobec świadomego macierzyństwa była niezwykle postępowa - nasz kraj ten był pionierem w legalizacji przerywania ciąży, legalizując aborcję w przypadku surowych wskazań medycznych oraz sytuacji, gdy ciąża była wynikiem przestępstwa czy współżycia z nieletnią poniżej 15 roku życia[1]. W 1956 roku wprowadzono rewolucyjną Ustawę o warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, która umożliwiała dokonywanie aborcji przez lekarzy w przypadkach uzasadnionych medycznie lub społecznie[2].  W tamtych czasach aborcja była często stosowanym i akceptowanym rozwiązaniem dla wielu kobiet. Warto też zwrócić uwagę na to niektóre z nich, nawet katoliczki nie łączyły aborcji z kwestią moralności[3]. Dla nich było to po prostu jedno z wielu narzędzi planowania rodziny, które były dostępne. Jak to więc możliwe, że w 1993 roku Polki nagle straciły prawo do legalnej aborcji? Dlaczego w momencie, gdy świat zmierzał naprzód, Polska zdawała się cofać w kwestii praw kobiet?

                            Zrzutka na Kampania PRO ABO - billboardy - Agnieszka Sejud | Pomagam.pl

Mówiąc o aborcji, nie sposób nie mówić o Kościele. A mówiąc o Kościele w Polsce, nie sposób wspomnieć dwóch mężczyzn, którzy wpłynęli nie tylko na rozwój duchowy, ale również na tożsamość narodową, historię i sytuację polityczną Polski. Mowa oczywiście o Stefanie Wyszyńskim i Karolu Wojtyle (później Janie Pawle II), którzy już od lat 50. Prowadzili mocną narrację antyaborcyjną. Wprowadzoną w 1956 roku ustawę od samego początku nazywano „ustawą o śmierci narodu” Prymas głośno napominał: Jeśli nie będą umieli uszanować maleńkiego życia, które się rodzi w komórce życia domowego, nie uszanują i życia obywateli, bo nauczą się mordować już w rodzinach. W ten sposób zamiast społeczności życiodajnej, będzie się wyrabiać społeczność morderców. Będzie to naród samobójczy (…). Taki naród się skończy.” A jak wiemy, dziesięć lat po wojnie perspektywa zagłady całego narodu wciąż była niezwykle żywa.  Wyszyński był tak owładnięty obsesją aborcji i narodu, że już w 1956 roku, składając Jasnogórskie Śluby Narodu wprowadza okropną, antykobiecą retorykę. „Walczyć będziemy w obronie każdego dziecięcia i każdej kołyski równie mężnie, jak ojcowie nasi walczyli o byt i wolność Narodu, płacąc obficie krwią własną. Gotowi jesteśmy raczej mierć ponieść, aniżeli śmierć zadać bezbronnym. Dar życia uważać będziemy za największą łaskę Ojca wszelkiego życia i za największy skarb narodu[4]” przysięga w imieniu kobiet, których oczywiście o zdanie nie pyta. Wtóruje mu w tym Karol Wojtyła, który w 1978 roku zostaje papieżem. W tym czasie dyskurs antyaborcyjny jeszcze narasta.

Jan Paweł II podczas każdej swojej pielgrzymki podejmował temat aborcji. Potępiał ją nawet jeszcze bardziej niż wojnę.  Kontynuował myśl Wyszyńskiego, mówiąc między innymi: „Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości[5]. Kwestionował poglądy, które były już powszechnie uznane na całym świecie: „Prawo do życia nie jest tylko kwestią światopoglądu, nie jest tylko prawem religijnym, ale jest prawem człowieka.[6] Pod wpływem jego pontyfikatu ludzie stawali się bardziej religijni, a środowisko anty-choice stawało się coraz bardziej widoczne. Kampanie, seminaria, publikacje oraz działania modlitewne były narzędziami używanymi przez Kościół w walce o życie nienarodzonych.  Co więcej, nauczanie Karola Wojtyły przyczyniło się do rozwinięcia antynaukowych tez o wpływie aborcji na stan zdrowia kobiet, gdzie jakoby narażała ona kobiety na raka piersi: Jeśli aborcji poddaje się kobieta do 18-tego roku życia i jest to jej pierwsza ciąża, to prawdopodobieństwo raka piersi wzrasta u niej 800 razy w stosunku do kobiet, które nie poddały się aborcji[7]”. Pojawił się również nieprawdziwy syndrom post aborcyjny rozumiany jako zbiór objawów psychicznych i emocjonalnych, takich jak smutek, poczucie winy, depresja, lęki i problemy z tożsamością, które mogą wystąpić u kobiet po przeprowadzeniu aborcji[8]. Trudno jednak się temu dziwić, wiedząc, że wpływ na poglądy Karola Wojtyły na kwestie bioetyczne miała przede wszystkim Wanda Półtawska, dawna więźniarka Ravensbruck, z którego wyszła straumatyzowana.  Jej podejście do aborcji chyba najlepiej wyraża ten cytat: „Po chwili pierwszej ulgi, że już nie ma dziecka, przychodzi okres refleksji, żalu, że nie ma dziecka, trudne do zniesienia poczucie winy, które przekształca się w poczucie krzywdy i wreszcie następują zmiany charakterologiczne, głębokie, nieodwracalne zaburzenia[9]”.

                                    Przerażające!Aborcyjny Dream Team solidaryzuje się z Shostak

W tym okresie dyskurs na temat aborcji przekształcił się w zupełnie nową formę. Działacze antyaborcyjni wzmocnili swoją retorykę, wplatając w nią agresywne emocje[10]. Ich język był już wtedy nasycony emocjami, używając terminologii obciążającej moralnie, takiej jak "morderstwo", "zabójstwo", "śmierć nienarodzonych dzieci". . Coraz częściej odwoływali się do wartości religijnych, odnosząc się do chrześcijańskiego światopoglądu, określając siebie jako "obrońcy życia" i wskazując na "cywilizację śmierci" – pojęcie, które wprowadził Jan Paweł II, by potępić takie praktyki jak aborcja, eutanazja, zapłodnienie in vitro czy antykoncepcja[11]. Przyjęli strategię, która miała na celu skojarzenie aborcji z negatywnymi konotacjami, jak "ludobójstwo", "średniowiecze", czy "ciemnota".  Wszystko to sprawiło, że racjonalny, neutralny język zwolenniczek praw kobiet nie przebił się nigdy do dyskursu Nawet lewicowi politycy unikali otwartej rozmowy na temat pełnej legalizacji aborcji, aż do lat 2016.Jak podsumowała to Agnieszka Graff: „Przegraliśmy wojnę o język [...] frazy jak ‘wolny wybór’ lub ‘prawo kobiety do decydowania’, nigdy nie zadomowiły się w polszczyźnie. Przeciwnicy ustawy mówią teraz o ‘tragicznych decyzjach’, że aborcja to czasem ‘zło konieczne’. Zgoda na nazwanie płodu ‘dzieckiem poczętym’ - wielka klęska - polityczna i moralna - środowisk liberalnych i ruchu kobiecego w Polsce[12]”.

Związanie Kościoła z ruchem Solidarnościowym, szczególnie widoczne podczas stanu wojennego, było punktem zwrotnym w sprawie praw kobiet. To wówczas Kościół stał się głównym bastionem opozycji, symbolem sprzeciwu wobec reżimu oraz centralnym punktem walki z komunistyczną władzą. Ten moment był doskonałą okazją do jeszcze intensywniejszego wprowadzenia antyaborcyjnego dyskursu, angażując się na wielu frontach. Publikacje, kazania, listy pasterskie i akcje zbierania podpisów były narzędziami w walce o prawo do życia nienarodzonych dzieci. Wykorzystując swoją pozycję, Kościół skutecznie przekonał NSZZ "Solidarność" do poparcia postulatu wprowadzenia prawa antyaborcyjnego Organizacje pro-life i związki zawodowe zaczęły łączyć siły, a możliwość przerwania ciąży przez kobietę została potępiona jako element represyjnego systemu komunistycznego. Postawa anty-choice stała się synonimem walki o niepodległość Polski i prawa obywatelskie.[13].

Taka sytuacja była możliwa tylko biorąc pod uwagę, w jaki sposób rozumiana była kobieta i jej rola w polskim społeczeństwie. Ruch robotniczy reprezentował przede wszystkim poglądy konserwatywne i patriarchalne. Warto tu przywołać słowa Lecha Wałęsy, który po latach opowiadał o swojej żonie: „To nie jest kwestia wybaczania. Ona ma rację, tylko że jej racja nie pasuje do mojej racji. Byłem wychowywany w zupełnie innej koncepcji małżeństwa, a żona się z niej wyłamała. Jestem za stary na zmiany koncepcji małżeństwa. Nie mogę się pogodzić z tym, że różnica w myśleniu o małżeństwie jest u nas tak duża.”[14]  Rolą kobiety było macierzyństwo oraz opieka nad gospodarstwem domowym. Jak zauważa Dorota Sierakowska: „Głównym przyczółkiem obrony konserwatywnych wartości ogłoszono rodzinę, a walkę o nią uczyniono podstawowym zadaniem kobiety.[15] Kobiety, przyzwyczajone do tej sytuacji, nie zdobyły się na odwagę, by się sprzeciwić. Stan wojenny,  atmosfera walki o wolność były idealnym momentem, by przywołać mit Matki-Polki. Jej rolą miało być urodzenie i wychowanie dziecka – syna, który będzie walczył o Ojczyznę.[16]  

A co na to kobiety Solidarności? To niezwykłe postacie, które nie tylko stanowiły trzon związku zawodowego, ale też były głównymi motorami walki z komunizmem. One nie bacząc na trudności, angażowały się w działania opozycyjne, stając w pierwszym szeregu. Teraz z rozgoryczeniem przyznają: „Uważam, że Solidarność nie powstałaby i nie mogłaby działać tak prężnie bez kobiet.. Teraz się o nich nie mówi, symbolem Solidarności stał się Lech Wałęsa. Za wszystkim jednak stały kobiety.”[17] Jednak to właśnie kobiety były tymi, którzy wprawiały w ruch całą machinę opozycyjną, niczym mrówki pracujące w ukryciu. Były to nie tylko żony, matki czy gospodynie domowe, ale także silne, niezłomne postacie, gotowe ryzykować wszystko dla wolności i sprawiedliwości. Były przyzwyczajone do bycia niewidocznymi, ale ich rola była kluczowa dla sukcesu ruchu. Wykorzystywano ich niezwykłą cechę - automatyczne kojarzenie ich z życiem prywatnym, domowym ciepłem, co sprawiało, że były niedostrzegalne dla bezpieki.[18] To o nich po latach mówiła pięknie Danuta Wałęsa: „Występując na noblowskim podium, nie czułam się żoną Wałęsy, jakąś kurą domową. Poczułam się polską kobietą reprezentującą inne polskie kobiety.[19] Mimo wszystko wojowniczki Solidarności, przyzwyczajone do bycia niewidocznymi, nie pchały się na sztandary. Jak słusznie zauważa Shana Penn, badaczka ruchu solidarnościowego i feminizmu w Polsce: „Jedyna kobieta posiadająca w Solidarności władzę to Czarna Madonna z Częstochowy”[20]. Po odzyskaniu niezależności szybko jednak ich rola została zapomniana. Do Okrągłego Stołu siedli mężczyźni. Kobiety w przeważającej większości musiały wrócić do domu, zrezygnować z ambicji politycznych. 

                                Solidarność według kobiet - ekoszalin.pl

Za walkę o niezależność, III Rzeczpospolita podziękowała im błyskawicznym ograniczeniem ich praw.  W 1990 roku Solidarność przyjęła uchwałę o ochronie życia ludzkiego od momentu poczęcia, co skutkowało rozwiązaniem Komisji Kobiet związanej ze sprzeciwem wobec tego ruchu.  Demokracja przyszła, ale dla kobiet przyniosła margines politycznej przestrzeni publicznej. Uwierzyły one słowom mężczyzn, którzy przekonywali, że „że najpierw trzeba się zająć naprawdę „ważnymi” kwestiami: przekształceniami gospodarczymi, kryzysem ekonomicznym, kreowaniem nowego porządku państwowego oraz wieloma sporami natury ideologicznej, partyjnej czy związanymi ze sposobami interpretacji historii najnowszej, zanim przyjdzie czas na realizację kwestii postulowanych przez kobiety[21].” Rozmawiając o prawach reprodukcyjnych, zupełnie zapomniano o autonomii kobiet. Dyskusje nad aborcją często sprowadzały się jedynie do kwestii moralnych, pomijając prawa i potrzeby kobiet w przestrzeni publicznej. Jak trafnie zauważyła niezapomniana profesorka Maria Janion: „Prawa kobiet znalazły się poza prawami, o które walczyła Solidarność. Energia obywatelska kobiet została stłumiona a nawet odrzucona. Demokracja w Polsce okazała się demokracją rodzaju męskiego[22].

Wprowadzona w 1993 roku ustawa, zwana „kompromisem aborcyjnym” doprowadziła do paradoksalnej sytuacji. Nie przyczyniła się ona do zmniejszenia liczby przerwań ciąży przez kobiety. Lekarze, którzy odmawiali wykonywania aborcji w placówkach publicznych, nie napotykali takich trudności podczas prywatnych praktyk. Wyraźnie pieniądze potrafią zagłuszyć moralne wątpliwości. Pojawiło się sprawnie funkcjonujące podziemie aborcyjne – kto z nas nie słyszał o Aborcyjnym Dream Teamie, czy nie zna ich numeru telefonu. 

                            Strajk Kobiet: Nasilają się represje, ale mamy adwokatów, psychologów i  tworzymy fundusz solidarnościowy - GazetaPrawna.pl

Jednocześnie kobiety, które wciąż mają prawo do legalnego przerwania ciąży, muszą pokonywać liczne przeszkody. Kazimierz Kapera, lekarz wojewódzki, usprawiedliwia opóźnienie udzielenia legalnej aborcji ofierze gwałtu, wyrażając troskę o życie płodu. Klauzula sumienia, na którą powołują się lekarze odmawiający wykonywania aborcji, sprawia, że całe kliniki, obszary, a nawet województwa, wyłączane są spod zakresu działania ustawy. Nieleczona przerywana ciąża często prowadzi do powikłań, które mogą zagrażać zdrowiu lub nawet życiu kobiety.

Nadszedł wreszcie czas, by stanąć po stronie kobiet. Czas, by dać im pełną kontrolę nad własnym ciałem. Kobiety powróciły do walki politycznej. Kobiety zalewają ulice manifestując swój gniew. Kobiety wyrzuciły rząd PiSu. Więc może w końcu Polki odzyskają te prawa, które po upadku komunizmu zostały im odebrane.



[1] Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 11 lipca 1932 r. - Kodeks karny. https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19320600571/O/D19320571.pdf

[2] Ustawa z dnia 27 kwietnia 1956 r. o warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19560120061/O/D19560061.pdf

[3] https://krytykapolityczna.pl/kraj/paulina-januszewska-co-katoliczki-mysla-o-aborcji-wywiad/

[4] https://liturgia.wiara.pl/doc/6481276.Jasnogorskie-Sluby-Narodu-Polskiego

[5] Homilia Jana Pawła II wygłoszona 04.06.97 w Kaliszu https://www.swietyjozef.kalisz.pl/Kustosz/39.html

[6] Jw.

[7] https://priest.pl/dramat-aborcji-%E2%80%A8na-podstawie-evangelium-vitae/

[8] Jw.

[9] Wanda Półtawska „Jeszcze raz o aborcji” https://www.katolik.pl/jeszcze-raz-o-aborcji,1212,416,cz.html?s=2

[10] Desperak, Iza. "Antykoncepcja, aborcja i eutanazja: o upolitycznieniu praw reprodukcyjnych w Polsce."

[11] https://wsjp.pl/haslo/podglad/42619/cywilizacja-smierci

[12] Agnieszka Graff,, Świat bez kobiet, Płeć w polskim życiu publicznym ,

[13] Kościelniak, Marcin. "Krucjata moralna Solidarność." Teksty Drugie 2018,

[14] Aleksandra Pawlicka, Rozmawiać to ja za bardzo nie lubię (wywiad z Lechem Wałęsą), „Newsweek” nr 7 (9–15 lutego), cyt. za: „Angora” nr 8 (1288), 22 lutego 2015,

[15] Dorota Siarkowska, „Jak zabiliśmy Matkę Polkę”

[16] Jw.

[17] Anna Herbich-Zychowicz, Dziewczyny z Solidarności

[18] Shana Penn „Podziemie kobiet”

[19] Danuta Wałęsa „Marzenia i tajemnice”

[20] Shana Penn „Podziemie kobiet”

[21] Natalia Krzyżanowska „Kobiety w (polskiej) sferze publicznej”

[22] Maria Janion, „Amerykanka w Polsce”

Komentarze